Misje 2011-04-05 22:19:18

Postanowiłam napisać tą notkę, bo już mnie od środka rozrywa. Mam 21lat i działam w misyjnym stowarzyszeniu, które pomaga pacówkom misyjnym. Co roku organizujemy koncerty ewangelizacyjno-charytatywne aby uświadomić przede wszystkim dzieci ale również ludzi dorosłych o tym, że są na świecie rejony, gdzie żyją ludzie o których nikt się nie troszczy. Zbieramy również ekwipunek dla tych ludzi, nie nie skupiamy się na pieniądzach ale na konkretnych rzeczach. Kredkach, długopisach i innych artykułach dla dzieci w afrykańskich szkołach, rzeczach do szpitala (strzykawki, leki długoterminowe, bandarze itd.), rzeczach codziennego użytku. W zeszłym roku udało nam się nawet załatwić łóżka do szpitala w Bagandou w RCA. Koszt takiego jednego łóżka tutaj w Polsce nie przekracza chyba 30zł.. W tym roku skupiamy się na szpitalu, który głównie chcemy zaopatrzyć w mleko modydikowane dla tamtejszych dzieci pigmejskich, które z głodu umierają albo bardzo chorują i rosną im wielkie brzuszki z racji tego, że nie dostarcza się potrzebnych im składników odżywczych, które znajdują się właśnie w mleku. Dlatego tak ważne jest aby dzieci te dostały mleko w najmłodszych latach swojego życia..

Jest coś takiego jak misyjny obowiązek każdego katolika. Zapewne chodzi o głoszenie ewangelii ale przecież również o pomoc innym. Dlatego nie potrafię zrozumieć tego, że jeśli w swoim otoczeniu mówię innym studentom, że zbieram mleko dla dzieci pigmejskich, to przeważnie spotykam się z opiniami pokroju:
-"A po co, oni tylko czekają aż się im wszystko poda na tacy, murzyni tylko na to są nastawieni"
-"Mogłabyś się zająć dziećmi w Polsce, tutaj też jest potrzebna pomoc, dlaczego mamy pomagać jakimś dzieciom afrykańskim?"
-"Zbierasz mleko? To mnie też możesz kupić jedno, ja zrobie z nim większy pożytek. Zrobię andruta i więcej ludzi się z jednego mleka będzie cieszyć niż w Afryce.."

Nie potrafię tego podejścia zrozumieć. I to są autentyczne wypowiedzi moich znajomych. Po prostu mój mózg tego nie ogarnia.. I przede wszystkim nie mam już siły się bronić. Bo wszyscy i tak wiedzą lepiej..

Tagi: mleko, afryka, misje

skomentuj (26)

Czyste serce - Jan Paweł II 2011-01-24 19:05:49

"Chrystus mówi do nas: Błogosławieni czystego serca albowiem oni Boga oglądać będą. Drodzy bracia i siostry, to orędzie o czystości serc dziś staje się bardzo aktualne, jak zawsze. Mówię te słowa do wszystkich obecnych tutaj. W szczególny sposób do licznie zgromadzonej młodzieży. A więc do żołnierzy słóżby zasadniczej i do harcerzy. Głoście światu dobrą nowinę o czystości serca i przekazujcie mu swoim przykładem życia orędzie cywilizacji miłosci. Wiem, że bardzo jesteście wrażliwi na prawdę i piekno. Nie lękajcie się żyć wbrew obiegowym opiniom i sprzecznym z Bożym prawem propozycją. Odwaga wiary wiele kosztuje ale wy nie możecie przegrać miłości. Nie dajcie się zniewolić, nie dajcie się uwieść ułudą szczęścia, za które musielibyście zapłacić zbyt wysoką cenę. Cenę nieuleczalnych często zranień lub nawet złamanego życia własnego i cudzego. Pragnę wam powtórzyć to, co kiedyś już powiedziałem do młodzieży na innym kontynencie. Tylko czyste serce moze w pełni miłować Boga. Tylko czyste serce może w pełni dokonać wielkiego dzieła miłości jakim jest małżeństwo. Tylko czyste serce może w pełni służyć drugiemu. Nie pozwólcie aby zniszczono waszą przyszłość. Nie pozwólcie odebrać sobie bogactwa miłości."

Tagi: czyste serce

skomentuj (0)

Gospel 2010-10-25 13:09:37

Gospel to ponoć muzyka czarnych. Już nie raz słyszałam, że żaden europejczyn nie potrafi zaśpiewać gospel tak jak czarni ludzie.. Swego czasu też tak myślałam, może też z zazdrości, że moja muzyka nie porywa tłumów tak jak robi to gospel.. Ale teraz wszystko się zmienilo. Musiałam opuścić swój ukochany zespół z którym byłam związana ponad 10lat.. Wybrałam się na pierwsze warsztaty gospel, gdzie dowiedziałam się o podstawowych założeniach tej muzyki, znakach dyrygentów, nauczyłam się poruszać w stylu gospel, klaskać i tupać. I w tym momencie poznałam nowy sposób chwalenia Pana. Całkiem odmienny od tego, który do tej pory siedział w mojej duszy. Są to dwa odmienne światy. Polifonia czterogłosowa niewiele ma wspólnego z gospelem ale cel jest ten sam- wychwalać Pana Boga. Gospel jest dla każdego, i to wcale nie jest tak, że europejczyć gospelu nie zaśpiewa. Oczywiście, że zaśpiewa, z tym samym zapałem co czarny. Tu nie chodzi o kolor skóry, czy sposób poruszania się, barwę dźwięku, bo to wszystko można wyćwiczyć. Gospel porywał, porywa i zawsze będzie porywał tłumy. I chociaż w nas nie jest to zakorzenione to możemy się tego nauczyć. Myślę, że kiedyś się to zmieni i za jakiś czas, gdy będę miała kolejny koncert to ludzi nie trzeba będzie zachęcać do wstawania z krzeseł, do wspólnej zabawy bo sami odkryją to piękno, tak jak ja je odkryłam choć wcale nie było mi łatwo. Przyzwyczajona do polifoni, skryta w sobie, wstydliwa i płochliwa dziewczyna znalazła w sobie iskierkę, która pozwoliła jej się otworzyć. I to jest piękne. Mam nadzieję, że dzięki tej muzyce, którą odkrywam w sobie i poznaję stanę się lepszym człowiekiem. Może nawet zmienię swoje życie, sposób patrzenia na niektóre sprawy. Może gospel nauczy mnie śmiałości, zdobędę odwagę i dzięki temu lepiej sobie będę radzić w życiu. I przede wszystkim będę pewniejsza siebie, bo tego mi zdecydowanie zawsze brakowało..

Wczoraj zrozumiałam skąd we mnie biorą się lęki. Ten weekend wiele mnie nauczył i dał wiele wskazówek. Czuję, że znów zacznę żyć na nowo. Że znajdę Jezusa, którego zostawiłam na rozdrożu. Bo tęsknię za jego obecnością. Tak bardzo tęsknię. I chciałabym żeby do mnie wrócił. I szukam go od pół roku. A ON milczy...

skomentuj (2)

Piękno tkwi w szczególe 2010-09-23 19:53:52

Każdego dnia spotykamy ludzi w potrzebie. Czy to w autobusie, na ulicy czy chociażby w domu. Każdy dzień jest okazją do tego, by działać, by pomagać innym. Nawet malutkie gesty, te takie nieszczególne są pomocą. Sam uśmiech czasem może zmienić czyjeś życie. Przecież gdy jesteśmy wkurzeni, źli na cały świat i nagle na ulicy ktoś bezinteresownie się do nas uśmiechnie od razu robi nam się lżej na duszy, stajemy się bardziej mili i mniej agresywni. I zaczynając od takich małych rzeczy możemy przejść do większego działania. Nie każdego stać na to, by bezinteresownie pomóc, ale na ten "zwykły" codzienny uśmiech powinno być stać każdego z nas.

Ludzie, którzy potrzebują pomocy bardzo rzadko o nią proszą, dlatego musimy być bardzo uważni. Trzeba obserwować świat, bowiem możemy przegapić coś bardzo ważnego. Często tak jest, choć sobie z tego wcale nie zdajemy sprawy, że pomagając komuś tak naprawdę pomagamy sobie. Gdy nas nie stać na pomoc innym tak naprawdę robimy sobie krzywdę. Z reguły jesteśmy bardzo wstydliwi w tych kwestiach i boimy się pomagać innym. Ja, gdy czuję, że muszę komuś pomóc mam motyle w brzuchu, tak jak bym się stresowała czymś bardzo. Ale gdy przezwyciężymy się aby pomóc, czynimy dobro nie tylko osobie której pomagamy, ale przede wszystkim sobie samym. Więc nie wstydźmy się dołożyć komuś na bułkę, podzielić się jedzeniem, skasować komuś bilet... Nie bójmy się też interweniować gdy komuś dzieje się krzywda. Wiem, że jest to trudne bo sama też nie raz byłam w takiej sytuacji. Gdy młodzież się bije, gdy jest ktoś poniżany, wyśmiewany, gdy ktoś zemdleje w parku lub gdy staruszka poprosi nas o pomoc w przejściu na drugą stronę.. Czasami nie możemy zrobić wiele, ale nasza odwaga i interwencja może uratować czyjeś życie. Tak, ŻYCIE. Bo możemy wpłynąć na czyjąś psychikę i dzięki nam ktoś zmieni swoje myślenie, bo może uratujemy kogoś przed wypadkiem samochodowym.. Od bycia miłym i uczynnym jeszcze nikt nie umarł ale do tego potrzeba ogromnej odwagi na którą nie każdego człowieka stać. Jednak takie bycie odważnym przynosi później owoce. I właśnie dla tych owoców warto się przełamać.

Tagi: pomoc

skomentuj (0)

Przyjaźń z eks... 2010-04-07 00:29:22

To dość dziwne. Biorąc pod uwagę, że prawdziwa miłość nigdy się nie kończy to ludzie, którzy darzą się prawdziwą miłością nigdy się nie rozstaną. Więc przyjaźń z eks jest jak najbardziej możliwa. Z naszymi 'eks' łączą nas emocje, silne emocje te dobre i często te złe bo wkońcu bez powodu ludzie się ze sobą nie rozstają a przyczyny czasami mają głębszy sens niż by się wydawało. Osobiście z moim byłym nie utrzymuję kontaktu. Po ponad 4latach bycia razem od kąd się rozstaliśmy zapadła cisza, której nikt z nas nie przerwie. Nie wyobrażam sobie przyjaźni z kimś tak mi bliskim. Z kimś za kim płaczę po nocach z tęsknoty pomimo wszystkich krzywd jakich doznałam z jego strony z wzajemnością.. Przyjaźń z eks jest dobra dla gorących trzynastek, które co miesiąć zmieniają chłopaków bo nie czują już "motyli" przy panu "X"... Ale na litość boską przyjaźń nigdy nie wypali między ludźmi, którzy dla siebie znaczyli tak wiele. Albo przyjaźń taka znów skończy się związkiem albo jedna ze stron nie wytrzyma napięcia...

skomentuj (3)

Księga Gości